Wczesne lato 1939 roku. Europa drży w oczekiwaniu nadciągającej katastrofy. Picasso opuszcza Paryż i wybiera Royan – spokojne portowe miasteczko nad Atlantykiem, gdzie codzienny rytm wyznacza morze, wiatr i praca rybaków. To tam, w cieniu wojny, rodzi się nowy etap jego sztuki, który krytycy nazwą później „narodzinami stylu Picassa”.
We wrześniu artysta powraca raz po raz do tej samej wizji: mężczyzny w marynarskiej koszuli w pasy. Tworzy dziesięć wersji portretu – w gwaszu, oleju i tuszu – jakby obsesyjnie próbował uchwycić istotę postaci, zapamiętanego zapewne rybaka z nabrzeża. To nie klasyczny portret, lecz figura wydobyta z pamięci, przefiltrowana przez wewnętrzny niepokój i zarazem ukojenie, jakie daje morze.
Dominują szarości, modulowane w niemal nierealny sposób – nie zimne, lecz miękkie, jakby przetkane światłem mgły znad oceanu. W tym obrazie zanika dramatyczna ostrość innych dzieł z tamtego roku. Rysy twarzy układają się w formę metamorficzną, zmienną, oscylującą między rzeczywistością a abstrakcją. To właśnie ten kształt – twarz nieustannie w ruchu, twarz przekształcająca się – miał naznaczyć jego sztukę na długie lata.
W Półpostaci mężczyzny w pasiastym swetrze odbija się więc nie tylko port rybaka, ale także stan ducha artysty – zawieszony pomiędzy burzą historii a próbą odnalezienia nowego języka, który pozwoli wyrazić to, co nieuchwytne i przemijające.