W Pracowni Picasso igra z przestrzenią, niemal całkowicie spłaszczając ją do dwóch wymiarów. Jedynie dwa elementy burzą tę iluzję – monumentalny obraz w żółtej ramie, który nakłada się na czerwony stół, oraz para jabłek spoczywających na blacie. Zderzenie czerwieni i zieleni – barw stojących naprzeciw siebie w kole kolorów – wywołuje wrażenie optycznej wibracji, której nie sposób zamknąć w jednej płaszczyźnie.
To, co wydaje się figurą, natychmiast zostaje zakwestionowane. „Kobieta” obecna na obrazie pozbawiona jest istotnych cech anatomicznych: nie ma kończyn ani piersi. Picasso uzupełnia te braki za pomocą czarnych linii i… jabłek. W ten sposób to, co zawieszone na ścianie, staje się jednocześnie nagim modelem w pracowni. Granica między obrazem a przedstawianą rzeczywistością zaciera się, a widz zostaje uwikłany w grę, w której każda forma pełni wiele ról.
Picasso proponuje tu obraz, który z jednej strony kusi naszą potrzebę odczytywania znaków poprzez odniesienie do świata natury, z drugiej jednak nie oddaje pola tej potrzebie całkowicie. Zostawia sobie pełną wolność artysty – wolność do ukazywania tego, co istnieje nie tylko w rzeczywistości, ale przede wszystkim w jego własnej wyobraźni.